'...a potem szli spac ze zlym nastrojem przyczajonym pod skora, a w nocy snily im sie mile i ladne rzeczy, bo przeciez wszyscy mamy w sobie ducha przekory.'
24.9.11
przedostatni akapit
"Pod pewnym względem każda udana terapia kończy się niepowodzeniem. Pacjent nie osiąga swego wymarzonego ideału. Uświadamia sobie, że zawsze będzie miał różne niedostatki. Wie jednak, że może się wciąż rozwijać i że sam teraz odpowiada za kontynuację twórczego procesu rozpoczętego podczas terapii. (...) Czuje, że jego stopy mocno się wspierają na ziemi, potrafi docenić rzeczywistość i przyjmuje twórczą postawę wobec problemów, które mogą się przed nim pojawić. Doświadczył radości, ale także smutku. Ma poczucie samorealizacji, obejmujące również szacunek dla mądrości ciała. Odzyskał swój potencjał twórczy." A. Lowen
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home