>

Powered by Blogger

30.5.11

my week so far in no particular order

jeszcze w barcelonie.
nie pamietam, kiedy zaczal sie ten tydzien. czy konczyc sie musi?
jestem jednoznacznie szczesliwa. przy tej temperaturze wiatru wpadajacego przez balkon umiem byc szczesliwa w kazdej konfiguracji. przy tej ilosci muzyki -- i perspektyw na doswiadczenie jej mocniej -- nietrudno.
jestem zwierzeciem festiwalowym, ktore zamiast snu otrzymuje dzwiek do uszu, coraz bardziej znieksztalcony przez znikajacych nad ranem ludzi i przerzedzajace sie powietrze.

polecam duzoformatowy wywiad z von trierem. albo, z niego wystarczy tylko:

Te melancholiczki, uważane za kobiety dziwne, szalone, mają zawsze szczególny dar, o którym mówi wprost Justine: "Wiem różne rzeczy".

- Kiedy czytałem o melancholii, dowiedziałem się, że w dawnych czasach do melancholików chodziło się po radę, jak do kogoś z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Bo melancholik widzi więcej, czuje więcej, widzi rzeczy, które są dla innych niedostępne.


tak mija mi poranek - dlaczego nie kazdy?
widze, ze zaczynam sie z czyms mocno nie zgadzac (zadaje zbyt duzo: dlaczego?), wiec albo przyjdzie rewolucja, albo usne, i wzorem von triera marzyc bede o pozerajacym mnie tygrysie, ktory zje mnie, wyjmie kartke ze wszystkimi moimi pytaniami i odpowie na kazde po kolei, tylko ze ja juz nie uslysze.