>

Powered by Blogger

23.6.10

retrospekcje

"The only people for me are the mad ones, the ones who are mad to live, mad to talk, mad to be saved, desirous of everything at the same time, the ones who never yawn or say a commonplace thing, but burn, burn, burn, like fabulous yellow Roman candles exploding like spiders across the stars, and in the middle, you see the blue center-light pop, and everybody goes ahh..."
—from On the Road


i koniec koncow bardzo staram sie w to wierzyc i przypominam sobie ten cytat [wyczytany na lotnisku, bodaj w mediolanie?] za kazdym razem kiedy watpie albo sytuacja mnie przerasta. koniec koncow, koniec koncow zeby tylko tak zyc i nie zalowac, tego bym sie chciala kiedys nauczyc, chociaz ostatnio malo zycia i zale.
za to z dobrych rzeczy spedzilam dzisiaj 3h w towarzystwie wyborowo pokreconych ludzi ktorzy w przyszlym tygodniu spotykaja sie u mnie w mieszkaniu, chociaz w ogole sie nie znamy, a laczy nas tylko chec gadania o historii architektury w ramach latajacego domowego uniwersytetu oraz chec patrzenia z oczarowaniem na nasze wzajemne pokrecenie.
to i zmeczenie. mad.

6.6.10

time is just memories, mixed with desire

z wywiadu, dzisiejsza wyborcza:

...perspektywa z końca świata sprawiła, że zdałam sobie sprawę ze wszystkiego, co na ówczesnym etapie mojego życia było problemem i wyzwaniem. wtedy relacje między płciami nie były dla mnie już tak fascynujące i absorbujące, bo po paru próbach i błędach wiedziałam, że nie potrzebuję związku, tylko towarzysza podróży.

...miałam 18 lat, gdy wyjechałam, uciekając w popłochu. (..) zawsze, kiedy pojawiała się perspektywa, że mogę gdzieś osiąść, błyskawicznie znajdowałam coś, co sprawiało, że ruszałam dalej.

... wszystko zaczynałam późno. długo studiowałam i pierwszą pracę dostałam po doktoracie, mając 30 lat. tak mnie przeraziła perspektywa stabilizacji, że od razu wyjechałam. (..) moim sposobem zamieszkiwania świata jest bycie w drodze.

- czy po takich objawieniach coś zostaje?
- mam tożsamość podróżną - tak w ogóle widzę tożsamość współczesnego człowieka. taka jest też moja dominika - odyska, która nie powraca, ale oddala się od domu. kształtuje ją podróż, opowieści różnych ludzi. gdy rusza dalej, część tej nomadycznej tożsamości może równie dobrze zostawić jak już niepotrzebneg ubranie. rozumiem siebie i świat bardzo narracyjnie.

- co jest z pani w dominice?
- to kobieta nomadka, a ten rodzaj kobiecości jest wynikiem mojego egzystencjalnego doświadczenia. nigdzie nie czuję się obco, bo nigdzie nie jestem do końca u siebie.