na bezdechu
cycling cycling...
co za poranek! okolo 4 rano wskazowki zegara zaczely obracac sie w druga strone. cienie drzew w bladym swietle szarego dnia staly sie wypukle, szorstkie i bliskie mojego balkonu jak nigdy. cyk. cyk. cycling. przeskoczylam po galeziach tych drzew na druga polkule swiata mojego pokoju.
wielki belkot o wielkim olsnieniu. tylko jak tak zyc, ciagle cycling miedzy jedna a druga polkula?
co za poranek! okolo 4 rano wskazowki zegara zaczely obracac sie w druga strone. cienie drzew w bladym swietle szarego dnia staly sie wypukle, szorstkie i bliskie mojego balkonu jak nigdy. cyk. cyk. cycling. przeskoczylam po galeziach tych drzew na druga polkule swiata mojego pokoju.
wielki belkot o wielkim olsnieniu. tylko jak tak zyc, ciagle cycling miedzy jedna a druga polkula?