from a mess to the masses
So sentimental
Not sentimental no!
Romantic not disgusting yet
Lisztomania
Think less but see it grow
Like a riot, like a riot, Oh!
I'm not easily offended
It's not hard to let it go
From a mess to the masses
Follow, misguide, stand still
Disgust, discourage
Let's go slowly, discouraged,
We'll burn the pictures instead
When it's all over we can barely discuss
For one minute only
Not with the fortunate only
Thought it could have been something else
These days it comes it comes it comes it comes it comes and goes
Któryś dzień z chłopcami, wieczory w domu, wiadomo jakim, nie widziałam się z twardą najmilszą trzeci tydzień (!), z zabelska już chyba szósty, zżerają mnie tęsknoty, również pusto, również chiałabym żeby wszystko wygladalo inaczej, utopijnie, nie moge skupic sie na sesji myslac jednoczenie tak bardzo bardzo duzo o utratach i tesknotach
a jednoczesnie: mam w glowie poprzednie miesiace, miesiace w drodze, miesiace bardzo szybkie, miesiace jeszcze lepsze od poprzednich miesiecy, totalnie rozgrzewajace cieplo, przygody ktore czaily sie we wszystkie weekendy i dni powszednie, w ktorych mialam niezwykle oparcie. rodzina ulozona sobie z dobrze znanych naziwsk...
jestem w tak zupelnie innym miejscu. umiem oddychac, umiem byc spokojna. umiem patrzec daleko.
z powrotem umiem wariowac z radosci myslac o tym, co bylo.
bardzo mnie to nakreca.
so sentimental, not sentimental no!
przypominam wiec:
bezczelnie do przodu, spokoj i na wszystko jest czas (metoda sprzezenia zwrotnego)

jak strasznie, tak bardzo, nie moge doczekac sie wszystkiego, co wydarzy sie gdy wreszcie bedzie mozna wyjsc z domu, bedzie cieplo i bedzie na to czas! cieplo i czas!
cieplo i czas!
(co za grafomania, prosta euforia, co poradze, nic nie poradze... )
Not sentimental no!
Romantic not disgusting yet
Lisztomania
Think less but see it grow
Like a riot, like a riot, Oh!
I'm not easily offended
It's not hard to let it go
From a mess to the masses
Follow, misguide, stand still
Disgust, discourage
Let's go slowly, discouraged,
We'll burn the pictures instead
When it's all over we can barely discuss
For one minute only
Not with the fortunate only
Thought it could have been something else
These days it comes it comes it comes it comes it comes and goes
Któryś dzień z chłopcami, wieczory w domu, wiadomo jakim, nie widziałam się z twardą najmilszą trzeci tydzień (!), z zabelska już chyba szósty, zżerają mnie tęsknoty, również pusto, również chiałabym żeby wszystko wygladalo inaczej, utopijnie, nie moge skupic sie na sesji myslac jednoczenie tak bardzo bardzo duzo o utratach i tesknotach
a jednoczesnie: mam w glowie poprzednie miesiace, miesiace w drodze, miesiace bardzo szybkie, miesiace jeszcze lepsze od poprzednich miesiecy, totalnie rozgrzewajace cieplo, przygody ktore czaily sie we wszystkie weekendy i dni powszednie, w ktorych mialam niezwykle oparcie. rodzina ulozona sobie z dobrze znanych naziwsk...
jestem w tak zupelnie innym miejscu. umiem oddychac, umiem byc spokojna. umiem patrzec daleko.
z powrotem umiem wariowac z radosci myslac o tym, co bylo.
bardzo mnie to nakreca.
so sentimental, not sentimental no!
przypominam wiec:
bezczelnie do przodu, spokoj i na wszystko jest czas (metoda sprzezenia zwrotnego)

jak strasznie, tak bardzo, nie moge doczekac sie wszystkiego, co wydarzy sie gdy wreszcie bedzie mozna wyjsc z domu, bedzie cieplo i bedzie na to czas! cieplo i czas!
cieplo i czas!
(co za grafomania, prosta euforia, co poradze, nic nie poradze... )
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home