Świat jest hydrozagadką. Wychodzisz na dwór. I nie wiesz. I pytasz boga, który zawarty jest w każdym psie, który przechodzi i patrzy na ciebie jakby był twoim synem którego porzuciłeś w wieku dwóch lat. Świat jest hydrozagadką, która zmusza mojego księdza do zapytania mnie o to, czy nie jestem przypadkiem pederastą w ojcu i synie. Tak wszyscy pytają. Wychodzisz na spacer. Nieczęsto. Niejednokroć. Gdy zapach dziwności zbóż i dziwnych zwierzęto-ezoteryczno-treków, przypominają ci o nietrwałości bytu jak Rimbaud, który napisał – wielke gówno nieistnienia – chuj. Tak napisał Rimbaud. Coś wie o tym poeta Świetlicki, który zgarnął sto baniek od fundacji Kościelskich za te prawdy. To wszystko jest w wierszu. Zatrzymałem się w czasie. Odwróćcie czas polucjanty!!!