>

Powered by Blogger

20.10.09

time has told me

za pozno, za wczesnie, za pozno, za wczesnie, teraz to juz nie, jeszcze nie teraz, to and fro, on and on, silently, to and fro


dzisiaj, miedzy 4:30 a 6:20, bardzo plynnie narastalo we mnie przekonanie, ze i on jest przekonany, ze wygralam to wszystko, ze dla mnie (niemal rowne!) dziesiec tysiecy kilometrow staly sie spokojem, ze mimo tego jak wszystko jest obiektywnie.... to nie moge przestac sie smiac z naszej cynamonowej posypki i nie wiem skad we mnie te radosci i to poczucie wygranego czasu (ktorego przeciez ani troche nie jestem pewna, patrz wyzej, co z tym czasem?) - tej wygranej przestrzeni....
i te wszystkie piksele, i cyfrowe lzy w oczach, gdy ja spadam z popsutego krzesla z hukiem pod stol i wstaje, smiejac sie do rozpuku. dlatego, ze moge rozryczec ci sie na polpietrze kilka dni wczesniej - chodzi o to, ze moge.


kupuj bilet na micah, pierdoło!:)