>

Powered by Blogger

24.5.09

cholery mozna dostac z tym moim aparatem

albo spi, albo go nie ma, a jak mnie nie ma, to zaloze sie ze on jest

(...)

tak wlasnie konczymy, sluby na innych kontynentach, z kobietami i muzami, ktorymi nie jest zadna z nas...


(...)


(a w tlo piosenki wrzucam zdjecie, ktore pasuje mi wyjatkowo - wiesz, bardzo chcialam ci ta piosenke pokazac; kiedys powiedzialam theo, ze gdybym mogla jednoczesnie spiewac i grac na gitarze, to moglabym tylko dla tej piosenki, a to wszystko ma zwiazek z jednym zywoplotem, a zywoplot jak mi sie zdaje nie byl daleko...)




21.5.09

marx, moriarty, paradise

"The only people for me are the mad ones, the ones who are mad to live, mad to talk, mad to be saved, desirous of everything at the same time, the ones who never yawn or say a commonplace thing, but burn, burn, burn, like fabulous yellow Roman candles exploding like spiders across the stars, and in the middle, you see the blue center-light pop, and everybody goes ahh..."
—from On the Road

15.5.09

if ur life is so full u dont have time for art, make art of ur life

http://www.flickr.com/photos/21641651@N07/
to jest tylko kwestia pewnej wrazliwosci... robic architekture, grac, robic zdjecia, podrozowac, notowac, uczyc, pisac... wszystko na raz. kochac zycie.
znalezc to w sobie, szukac w innych ludziach.
no... kazalas mi isc na ich koncert to poszlam, ale nie martw sie, przywioze ci ich za rok do warszawy.