"Przypominała mi Celię Coplestone z Cocktail Party T. S. Eliota, która, rozczarowana miłością do mężczyzny i spragniona głębszych uczuć, poszła do terapeuty i oświadczyła:
"[...] Muszę powiedzieć najpierw,
Że bym chciała bardzo, naprawdę, myśleć, że to ze mną
Dzieje się coś złego, bo jeżeli tak nie jest, coś złego,
Lub przynajmniej coś zupełnie innego, niż nam się wydaje,
Dzieje się z samym światem - i to znacznie bardziej przeraża!
To byłoby okropne. Więc chcę raczej wierzyć,
Że coś złego dzieje się ze mną, co się da naprawić".
Po czym pojechała do Ameryki Południowej, gdzie została misjonarką i skończyła ukrzyżowana na mrowisku."