>

Powered by Blogger

26.11.08

poniewaz nigdzie nie moglam znalezc wersji oficjalnej

tekstu jaki mi teraz towarzyszy w poczuciu porazki, postanowilam napisac wersje, jaka wyspiewal mi wlasnie p. micah p.:

she said, hey maga, isnt it so preety,
just got off working aint was a mistake
i am jewing and my bank hurt so bad but i will get to california some day... oh some day
u say such last things i love to hear u but all that things are a mistake
im jet set and my heart hurts so bad but i will get to california some day.. oh some day *


*1. wiem ze tam jest micah a nie maga, ale co ja poradze, ze on pieknie po polsku mi maguje
*2. nie wiem natomiast czy spiewa jewing, ale pasuje mi to do obecnej chwili, bardzo jewing na jakosci mojej pracy i wlasnych ambicjach
*3. watpie czy bank go hurtuje, ale mnie hurtuje, bo mi dzisiaj wyslali powiadomienie ze zablokowali mi konto, a na koncie tysiace euro
*4. last things - tego tez nei jestem pewna, ale ze last things oznacza po prostu koniec swiata, wiec tez pasuje idealnie
*5. jet set - nie jestem pewna czy pan micah jest jet set, ale ja jestem, jet set do mediolanu i wiele innych miejsc, w ktorych tak zdzetsetowana mam szanse utknac w drodze do californi
*6. ktora to california wystepuje w tekscie napewno, a poza tym przesladuje mnie i filmowo i muzycznie ostatnio

jesli posiadasz oficial lyrics do tej piosenki to podeslij, chociaz watpie, czy beda bardziej adekwatne od slow powyzszych.

trwa aktualizacja dodatków

'niezobowiazujace, szczodre godziny, otwarte domy, czas, ktory mozna wyrzucac przez okno, cala przyszlosc przed czlowiekiem, calusienieczka, wuf, wuf, wuf '

moim kluczem tutaj do zycia stala sie muzyka francuska. krazy wokol i jest nieslychana.
poza tym pada snieg.stalam na moscie i wszystko biale wpadalo do dunaju.
jak mowil wielki plakat gdzies na trasie novi sad-beograd: home is where the danube is. mowil po serbsku, ale jednak slowianska glowa poradzi sobie z brzmieniem, ktore dobrze zna.
to starcza, tak zupelnie, trzeba tylko zobaczyc ta rzeke po raz juz tysieczny... na wlasne oczy zobaczyc.

22.11.08

lost in whispering

"I have to be leaving but I won't let that come between us, okay?"

i'm not sure, do you really think he said THAT?

20.11.08

oto rzecze jas kapela i ja nie moge sie z nim nie zgodzic:

"Tendencja naszego świata, żeby nad szczęście i rozwój przedkładać bezpieczeństwo, jest jedną z tych, na które nigdy nie będę potrafił się zgodzić."

18.11.08

smak zycia

7.11.08

perform

http://books.google.com/books?id=lu7KPDCfcXMC&pg=PA70&lpg=PA70&dq=AntFarm+Inflatocookbook&source=web&ots=M7a3inQmRQ&sig=dVP-m3C0iPHJpBuQ9uSCqOSJMn8&hl=en&sa=X&oi=book_result&resnum=1&ct=result#PPA75,M1

6.11.08

ipodslut



[poza tym dotarlo do mnei ze nigdy nie widzialam miedzy slowami i poczulam sie tak, jakbym nagle zatesknila za czyms za czym tesknic sie nie da, bo przeciez nigdy nie bylo. ale bylo, w wielu innych kontekstach, wiesz, bardzo wazny element zycia i zyc innych zyc w moim zyciu]

3.11.08

'i gave her my heart, but she wanted my soul'




ani troche, bardzo niczego nie chce. nie wierze, z pewnoscia nie dla siebie. nad lozkiem wisza wiec najwazniejsze przykazania (po pierwsze: przyjaciele), najdziwniejsze slowa wokol, mam wielkie potrzeby not being there when, wlasnie tego potrzebuje. otoz, gdy zupelnie nigdzie mam sie nie ruszyc, znajduje sie patrzac na rzeczy, na ktore nie wolno patrzec.
wielka szarpanina, na szczescie trwala krotko, gdyz sa wkolo ramiona - glownie francuskie - w ktore mozna wczepiac palce i plecy, ktore mozna zalewaz lzami W NAJLEPSZYM GATUNKU.mago, jesli cos sie zaczelo, to na pewno sie nie skonczy!
wiem, ze to zamotane. ale do srody sie pozbieram.

tymczasem, z pieknych historii, prosze o wytezenie uwagi:

ogladamy, a alex jak najlepszy muzyk, ktorym wlasnie jest, spiewa, a potem mowi: -this is actually quite a good bar, close to triana, and next door there is a popular erasmus club. if only it was like this there every day.

si si. el golpe de estado, z mojego nowego slownictwa.

1.11.08

kryzysowo

poza tym, kiedy kupuje wirtualnie nikony Dcostam i Dcosjakbyinaczej na wszystkich dlugosciach i szerokosciach geograficznych tego swiata, wykonujac akrobatyczne kalkulacje walutowo podatkowe, zastanawiam sie, dlaczego do cholery kryzys ekonomiczny musial mi sie trafic w roku zycia w madrycie.
ja rozumiem, gospodarka, rynek, gielda, kredytodawcy i kredytobiorcy, klatwa pazdziernikowa na gieldzie, bla bla bla, ale dlaczego dlaczego w tym roku?! kurna mac, trace 1/4 pieniedzy w porownaniu do wakacji. och, jakiz czlowiek byl nieswiadomy ze zyl w walutowym raju, euro po 3zl.
jutro kupuje ipoda. jedyny produkt zupelnie jakby niezalezny od gospodarki. ceny zamrozone. wiadomo, w usa nawet wybiera sie prezydenta na podstawie listy z ipoda. ipod jako jedyny pewnik w czasach chwiejnej gospodarki.

ps. d60, jednak
ps2. na swiecie poza tym, wiadomo, kryzys energetyczny. w mojej chalupie tez kryzys energetyczny, korki ciagle wyskakuja, najczesciej w okolicach godziny 4 w nocy, co jest juz zwykla zlosliwoscia, bo zawsze ktos sie musi obudzic, zeby sprawdzic, czy nie trzeba korkow wcisnac, co by nam nagle lodowka znow nie odplynela i kaloryfery na zamarzly.

kiepski artykul o whartonie

http://wyborcza.pl/1,75475,5866666.html

ale jaki by ten artykul nie byl, cos w tym wszystkim jest.