>

Powered by Blogger

31.8.08

kazdy rok tak samo, nawet malych walizeczek nie da sie juz nigdy rozpakowac. mhmm

kazdy rok tak samo, kazdy rok tak samo... czego teraz mamy rok? otoz mamy rok zawsze tam gdzie chcesz. w calym tym cyrku [tydzien temu spalam jeszcze] staram sie pielegnowac poczucie humoru, jedynie pogoda [ducha] moze mnie uratowac, tego sie przeciez nauczylam, adaptacja do warunkow, do kondycjonali, polega na absurdzie... kafkizm. kraftka.
staram sie wiec smiac i usmiechac i wierzyc, chociaz dzisiaj, to juz byla przesada moje zycie, troche mocniej zabilo mi serce i zapragnelam mocno dostac te pieprzone dokumenty, podpisac te pieprzone umowy [pamietam, nauczylas mnie, afirmar], miec to wszystko na papierze.
zapragnelam tez zeby przez ostatnie pol roku swiecilo slonca a ja zebym byla byla rozsadna, ha! nie pozostaje nic wiecej tylko naiwnie smiac sie, co tez czynie, naprawde, zaiste, jest smiesznie i sjesta.







ps. jak podpowiada blogspot:
Etykiety tego posta:
np. skutery, wakacje, jesień

we wczorajszej wyborczej

25.8.08

you can pack up your suitcase

co wlasnie czynie. bez powodzenia.

Whos That Knocking - Pajo

15.8.08

Why have we had to invent Eden, to live submerged in the nostalgia of a lost paradise, to make up utopias, propose a future for ourselves?

no wlasnie mago, oto pytanie na dzis. nie do konca umiem pojąć, dlaczego ze stanow euforycznych - wiesz, o, jak swieci slonce, zanurzenie w optymizmie nieroztropnym i o tej szczegolnej niefrasobliwosci, ktora pozwala na wszystko (oto pozytywne slowa na "nie"!) - tak wiec koniec stanu euforycznego jakos nie konczy sie tak po prostu brakiem stanu. ze stanu 1 nie przeskakujemy na 0, albo choc na 0.5, tylko od razu na spektakularne -3. i z czego to teraz wynika? brak wzorcow, nie wiem jak to jest 'po prostu'? czy znow sama siebie musze czegos nauczyc, wyczytac w ksiazkach?
to nie tak, ze cos sie dzieje, i to wlasnie jest gorzkie. nie znac powodu - a widziec skutki. gdzie pojawil sie powod, przemknal niezauwazenie? o czyms nie wiem?
egocentryzm. ja w srodku. stoje sobie w srodku i nie wiem, w ktora strone patrzec. na ocean... pamietasz rozwazania o cieple i ciepelku? byly takie. actualne.

jest jednak faktem, ze to w tym miejscu lepiej smakuje muzyka.

ooo, to taka pisanina kompletna, za rowne 300 godzin wyjazd. mozna by zrobic 300 roznych rzeczy, prawda?
mysle sobie, ze moje slowa o nowym zyciu i nowym domu sa wielkim eskapizmem, na miejscu okaze sie, ze po prostu cygansko rwe sie do zycia na drodze, a nie w zadnym nowym domu. chyba ze tym nad jeziorem maggiore, pamietasz, palmy i drzewa cytrusowe... tak tak, cos jak w irl, chyba w jednym z maili pisalam o palmach, one sa tam zupelnie z kosmosu.
(znalezione:
"w ogrodkach ludzie hoduja sobie tropikalne palmy",
milo to tu wkleic, czuje ze cos sie w mtmie znow zakleszcza, chocby byla to botanika. potrzebuje teraz wlasnie tej klamry odniesienia)


tak sie zastanawiam, moze nie bede uczulona na wegierskie koty?

aha, i jeszcze, nigdzie w tym miescie nie maja kerouaca. natomiast poszlam do antywkariatu zrobic zapasy literackie, kupilam 7 ksiazek, ale tak sie zagadalam z panem, ze oddal mi ponad polowe pieniedzy, ktora dalam mu za nie jakis czas wczesniej, troche sie zdziwilam nieporadnie, ale powiedzial, ze to dla niego bardzo dobry dzien, konspiracyjnie wyjal z szuflady mala ksiazke i powiedzial 'niech pani patrzy, dzisiaj dostalem', a to byla w idealnym stanie dwujezyczna antologia poezji japonskiej, po polsku i po japonsku, pan gladzil kartki i powiedzial, ze z japonii dostal. taki skarb.




wiesz, ta dziewczyna jest wegierka. znajde ja najpozniej do grudnia, upijemy sie, z tym ze ona musi byc pijana bardziej, zeby mi to wyspiewac, ja bede plakac, potem to juz naprawde nie wiem co jeszcze tam bede miala do roboty. moze wezme sie za studia?

no dobrze, moze wyrownalam sie do tego stanu 0.

i jeszcze, przypomnialo mi sie, ze lazar mi kiedys obiecal, ze jego mama zrobi dla mnie brytfanne serbskiej baklavy. trzeba wyegzekwowac.

with best wishes,
immanuela

2.8.08

leje


Discover Eddie Vedder!