juz nigdy nie bedzie innego lata
planet wraca jakims dziwny, sobie wlasciwym kanalem. posiadowki w srodku nocy na bielanach, bo przeciez myszke z muranowa da sie dowiesc rowerem, i ksiazke da sie po roku odnalezc w plecaku obok myszki, ale wszystko jak zwykle tylko katastrofa: mysz nie pasuje, ksiazka nadal na wygnaniu. czasem tez planet znajduje sie w drodze do kubka z kawa, dziwnie spotkac kogos po roku, nic a nic sie nie zmieniamy, nie zmienia sie nic.
wszystko wraca, plany jak to zwykly robic przewracaja sie do gory nogami, ja mieszkam w coraz to kolejnych mieszkaniach, teraz mam rybke na odchowaniu i po wstepnych antypatiach nawet sie polubilysmy. znaczy, lubimy sobie rozmawiac, wiesz.
tatakatapisanina, nic poza tym, dosc dzwiekow, mi wystarczaja kroki sasiada z gory, duzo mam pracy, ciezko sie zebrac, czasem sama nie wiem juz gdzie jestem, co tu robie, trzeba mi spotkania z przyjaciolmi, haaaaalo!
wszystko wraca, plany jak to zwykly robic przewracaja sie do gory nogami, ja mieszkam w coraz to kolejnych mieszkaniach, teraz mam rybke na odchowaniu i po wstepnych antypatiach nawet sie polubilysmy. znaczy, lubimy sobie rozmawiac, wiesz.
tatakatapisanina, nic poza tym, dosc dzwiekow, mi wystarczaja kroki sasiada z gory, duzo mam pracy, ciezko sie zebrac, czasem sama nie wiem juz gdzie jestem, co tu robie, trzeba mi spotkania z przyjaciolmi, haaaaalo!
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home