"It always seems impossible until its done."
taki oto cytacik slynal dzisiaj do mnie droga ta sama co zwykle.
przezywam abstrakcje w rozmiarze paranoi, nie zdazylo sie jeszcze zeby mi sie materialy nie miescily na plansze, co wcale nie znaczy ze mam ich duzo, mam je zwyczajnie duze, bo to 4 pietra sa, a nikt tego nie przewidzial.
poza tym czasem dobrze jest wyslac wiadomosc w kosmos, po dzisiejszym esemesesie dostalam kilka krzepiacych slow, odebralam dwa polaczenia i generalnie jest mi troche lepiej. wszystko znow odlozylo sie w czasie, a ja przestawilam gladiole i rybke na biurko, teraz klikam w towarzystwie rybki.
rybka jest naprawde dobra do autocada, bo nie chce jej sie spac, nie marudzi i nei chce isc na peta. moze nawet kiedys kupie sobie rybke? albo odkupie ta, mamy ze soba duzo wspolnego.
znowu pozornie nie dzieje sie nic, ale dzieje sie. mam do tymczasowego domu prawie godizne z centrum wiec srednio dwie godziny dziennie spedzam na utwierdzaniu sie w przekonaniu, ze to o co walcze, jest dobre, w prostych postanowieniach i rewidowaniu pogladow i planow na zycie.
czasem bywa ze nic nei jest proste. najmniej proste zachowac pogode ducha.
kolejne pol godziny codziennie spedzam patrzac w lustro i powtarzajac: kocham swoje studia kocham swoje studia. calkiem juz o tym zapomnialam, ale jesli mam dokonac tego, czego mam dokonac to niechybnie z powrotem powinnam w to uwierzyc.
bede w sro w lodzi, potem na czwartek do wawki. rozumiem ze ciebie juz nie zastane? szajskie te wszystkie dziekanaty, wyjatkowo podli ci pedagodzy od siedmiu bolesci, totalnie chory system, kocham swoje studia, sic!
przezywam abstrakcje w rozmiarze paranoi, nie zdazylo sie jeszcze zeby mi sie materialy nie miescily na plansze, co wcale nie znaczy ze mam ich duzo, mam je zwyczajnie duze, bo to 4 pietra sa, a nikt tego nie przewidzial.
poza tym czasem dobrze jest wyslac wiadomosc w kosmos, po dzisiejszym esemesesie dostalam kilka krzepiacych slow, odebralam dwa polaczenia i generalnie jest mi troche lepiej. wszystko znow odlozylo sie w czasie, a ja przestawilam gladiole i rybke na biurko, teraz klikam w towarzystwie rybki.
rybka jest naprawde dobra do autocada, bo nie chce jej sie spac, nie marudzi i nei chce isc na peta. moze nawet kiedys kupie sobie rybke? albo odkupie ta, mamy ze soba duzo wspolnego.
znowu pozornie nie dzieje sie nic, ale dzieje sie. mam do tymczasowego domu prawie godizne z centrum wiec srednio dwie godziny dziennie spedzam na utwierdzaniu sie w przekonaniu, ze to o co walcze, jest dobre, w prostych postanowieniach i rewidowaniu pogladow i planow na zycie.
czasem bywa ze nic nei jest proste. najmniej proste zachowac pogode ducha.
kolejne pol godziny codziennie spedzam patrzac w lustro i powtarzajac: kocham swoje studia kocham swoje studia. calkiem juz o tym zapomnialam, ale jesli mam dokonac tego, czego mam dokonac to niechybnie z powrotem powinnam w to uwierzyc.
bede w sro w lodzi, potem na czwartek do wawki. rozumiem ze ciebie juz nie zastane? szajskie te wszystkie dziekanaty, wyjatkowo podli ci pedagodzy od siedmiu bolesci, totalnie chory system, kocham swoje studia, sic!
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home