wczoraj w nocy spalam
byla to noc a ja spalam na jednej z lawek wydzialu, bylo po pierwszej a gratoo wznosil sie na wyzyny swojej doskonalosci gitarowej, gdyby gral wtedy dylan bylabym tak samo wzruszona.
tak to jest gdy kocham tlumik
i od jakiegos czasu czuje coraz wyrazniej, ze staje sie takim wlasnie on my own, with no direction home, i chyba juz sie stalam. kto wie.
lazar obiecal, ze bedzie do budapesztu przyjezdzal z paczkami serbskiej baklavy. i wiem, ze bedzie to robil, bo to emocja tak szalenie puchata i ufna, ze con ellos pan y cebolla (co, jak sie okazalo, znane jest tylko w kilku rejonach hiszpanii, na pewno nie w centralnej)
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home