>

Powered by Blogger

30.3.08

_

Mateusz: zazdrosnicy
i tyle

Joanna: bo to jest takie male, zazdrosci, bo samo nie potrafi
Joanna: serio, no trudno
to sa zazdrosnicy

Gosia: ha ha z zazdroscia to juz ludzie sami musza sobie radzic:-) po co sie tym przejmowac.


It's hard,
hard, not to sit on your hands,
burrow your head in the sand,
hard, not to make other plans
and claim that you've done all you can,
all alone
and life
must go on.

It's hard,
hard, to stand up for what's right
and bring home the bacon each night,
hard, not to break down and cry,
when every ideal that you tried
has been wrong.
But you must
carry on.

It's hard,
but you know it's worth the fight,
cause you know you've got the truth on your side,
when the accusations fly.
Hold tight!
Don't be afraid of what they'll say.
Who cares what cowards think? Anyway,
They will understand some day,
some day.

It's hard,
hard, when you're here all alone
and everyone else's gone home.
Harder to know right from wrong
when all objectivity's gone
and it's gone.
But you still
carry on.

‘cause you,
you are the only one left
and you've got to clean up this mess.
You know you'll end up like the rest
Bitter and twisted - unless
you stay strong
And you
carry on.

It's hard,
but you know it's worth the fight,
cause you know you've got the truth on your side,
when the accusations fly.
Hold tight!
Don't be afraid of what they'll say.
Who cares what cowards think? Anyway,
They will understand some day,
some day.

_


tak mniej wiecej wlasnie jest jak na tym twoim zdjeciu sprzed uwaga prawie czterech lat. wiec zostaje zdjecie, mialo byc pisanie, ale slowa nie chca plynac.

22.3.08

z wywiadu z Margaret Atwood

'dziecinstwo dzielilam miedzy miasto, gdzie spedzalismy kilka najzimniejszych tygodni w roku, i gluchy las. ojciec czesto znikal na dluzsze okresy, a my zostawalismy w drewnianej chacie bez biezacej wody z mama, ktora lowila ryby, strzelala z luku i bronila nas przed niedzwiedziami.'

21.3.08

zeby tylko paulinka miala racje, bo:

por fin a cosas vivas

joaquin: magdita, estas simpatica, pero demasiado reservada...

jesli ktos spyta mnie, czemu hiszpanski, oprocz tego, ze 'why not?' moge odpowiedziec tylko, ze od poczatku bylo jasne, ze z tym jezykiem wszystko sie zmieni. nie bylo sensu zaczynac wczesniej, bo i tak wszystko musialo zmienic sie wlasnie teraz.

z takich tylko drobiazgow.

dlugo wczoraj z paulina milczalysmy nad zyciem, az paulinka znalazla podsumowanie: 'oj, co to bedzie za wiosna'

zawsze tam, gdzie chcemy! mi sie szykuje podroz przez hiszpanie, sewilla-valencia-barcelona-madrit-bilbao, smieszna sprawa. nie umiem podac terminu, ale widzimy sie w barcie, why not?

16.3.08

jak zawsze

8.3.08

.

pronto la pena, pronto el orden mentido de estar solo y recobrar la suficiencia, la egociencia, la conciencia. Y con tanta ciencia una inútil ansia de tener lástima de algo, de que llueva aquí dentro, de que por fin empiece a llover, a oler a tierra, a cosas vivas, sí, por fin a cosas vivas.
Gregorovius doszedł do przekonania, że Oliveira wybiegłby pędem, gdyby miał najlżejsze pojęcie o miejscu pobytu Luisy. Najwyraźniej specjalizował się w zaprzepaszczonych sprawach. Najpierw zaprzepaścić coś, a potem uganiać się za tym jak wariat.'

post101

dialog dwoch wspollokatorek o poranku:
a: gdzie jestes?
b: w piasecznie
a: aha, to ja wychodze, bede za tydzien
b: spoko, ja za godzine
zostaje scenka rodzajowa tygodnia z cyklu: zycie w akademiku to sport
ekstremalny nawet jesli wydaje ci sie ze jestes nudnym flegmatykiem:D