>

Powered by Blogger

17.2.08

polska natura

podroz powrotna byla szalenie przyjemna, sennie kiwalam sie w drodze nad ksiazka, ktorej nie jestem w stanie przeczytac, ale nie znosze zostawiac niedokonczonych ksiazek, wiec glowa kiwala mi sie sennie...
az nagle autobus przyhamowal, wyjrzalam przez okno a tu stala Matka Boska, wielka, tuz obok mnie, glowa na wysokosci mojej glowy, niemal naturalnych rozmiarow, blogoslawila mnie... stala gipsowa przed kosciolem na jakims horrendalnym postumencie i blogoslawila samochody.
wybudzila mnie skutecznie, a zaraz za zakretem ukazal sie cmentarz, ogrodzony, ale doskonale widoczny z wysokiego autobusu, dluga plachta krzyzy i kwiatow
jakby tego bylo mi malo, za cmentarzem byla droga, a droga szla procesja, najpierw obraz caly w kwiatach, za nimi ksieza, za ksiezmi wielka orkiestra, ktora mogla byc gornicza albo cyganska, nie robiloby to roznicy, za nimi jechala na czyms trumna, a za trumna dlugo korowod ludzi starych, ktorzy czcili ta smierc na tyle ekspresyjnie, krzyki i placze, histeria przy dzwiekach orkiestry, ktora szla z przodu.

tak oto droga przez mila ta polske uprzyjemnia mi podroz obdarowujac mnie szalona religijnoscia, fanatyzmem i mistycyzmem, pasja wiary wychodzaca z tych miejsc wydawala mi sie raczej szalenstwem poganskim, niz bogobojna czcia. a do tego w sluchawkach mialam smaki: