>

Powered by Blogger

26.1.08

i love you but you are green

jeszcze tylko tych kilka dni a potem...
wielke odliczanie, tylko czy oby odliczac jest do czego? za tymi kilkoma dniami znow cala lista spraw do zalatwienia, rzeczy do zrobienia. nie chce mi sie juz. spalilam sie w sobie i chcialabym lezec jak ten popiol z popielniczce i zeby swiat na przynajmniej tydzien przestal istniec.
co sie lza oswiecilo,
to sloncem wschodzi.
co sie w ziemie wrzucilo,
to sie urodzi.
co sie w wiatr rozmotalo,
to sie zmota.
za pagorkiem,
cicha woda.

13.1.08

Słucha wykonawców podobnych do Erik Satie

Now is the accepted time, not tomorrow, not some more convenient season. It is today that our best work can be done and not some future day or future year. It is today that we fit ourselves for the greater usefulness of tomorrow. Today is the seed time, now are the hours of work, and tomorrow comes the harvest and the playtime. - W.E.B. Du Bois
//btw, czy to ten sam dubois, ktorego imienia jest krancowka ktoregos tramwaju? przejade sie tam, napisze to kreda na chodniku

wziela mnie szalona ochota na smak z dziecinstwa, mleko?kaszka? (nie lubie kaszek) o smaku intensywnie kakaowym (nie lubie kakao w gruncie rzeczy) a do tego kromka bialego chleba (nie lubie bialego chleba) z maslem i dzemem (lubie maslo i dzem).
w glowie mam tylko smaki.

Zofia grala nam dzis Bacha i Szopena, emocja niezwykle mleczna, siedziec w piwnicy z pianinem i pianistka.

i jeszcze slow kilka mojego prowadzacego dla pewnej powaznej branzowej gazety:

1. Jestem… tu i teraz nie dręczy mnie ani przyszłość ani przeszłość
2. Moja praca to… przestrzeń dla aktywności tych którzy przyjdą po mnie
3. Gdybym nie był(a) architektem/artystą, był(a)bym… byłbym?
4. Konkurencja… jest inspirująca
5. Mój pierwszy projekt… jak miłość, każdy jest pierwszy
6. Moje największe życiowe osiągnięcie… działać aktywnie do końca życia
7. Czuję satysfakcję, gdy… zaprojektowany przeze mnie przedmiot/budynek podoba się przechodniom
8. Najbardziej stresuje mnie… biurokracja
9. Nie mogę pracować bez… mojego komputera
10. Gdzie i kiedy przychodza do głowy najlepsze pomysły? Banalnie – pod prysznicem
11. Książka, którą właśnie czytam/przeczytałem/am: Masa Krytyczna Philipa Balla
12. Muzyka, której słucham ostatnio: http://www.magnatune.com/
13. Ulubiona strona internetowa (z wyłączeniem naszej ;-) http://www.europaconcorsi.com/
14. Jaki jest najlepszy moment dnia?
- Wcześnie rano zanim zacznie dzwonić telefon
15. Którego architekta, żyjącego lub nie, najbardziej Pan(i) podziwia? OMA; ZUMTOR; MVRDV; SANAA; BAUMSHLAGER EBERLE; BAHN; GIGON/GUYER; HERZOG&DE MEURON; FUKSAS itd - ogólnie ...lubię architekturę
16. Nigdy nie zaprojektował(a)bym… ...zaprojektował bym

i powiedz mi teraz, jak ja mam go nie uwielbiac... jutro w samo poludnie korekta osobista w jego pracowni, hem, ewelina mowi, ze gdy zobacze biblioteczke architekta to albo uderzy mnie euforia albo kompletna depresja... tak czy owak, nocka nocka a i tak braknie czasu... slowly carry that water all off to me...

dwa muzyczne kawalki mtmu

kiedy pracuje w nocy slucham tego co ponizej. nie da sie inaczej. emocja szaromechata, co to bedzie, czy zdaze, jest cicho i nikogo, do kogo mozna sie odezwac, trzeba zostac samemu ze soba. z kazda godzina lepiej sie mysli i gorzej sie siedzi. wszystkie uzywki traca smak, jedzenie przyprawia o mdlosci. niebezpiecznie spowalniaja sie ruchy.
czy zdaze? i co bedzie jutro... down the waterline...



8.1.08

magyar!

na wlasne oczy godzine temu widzialam, lezala przede mna, mialam ja przed oczami, mialam ja przed soba.
kartka ze stempelkiem, z podpisem i komentarzem: 'tak, magdo, nie bylo zadnych problemow, jedziesz tam'

pamietasz, bo ja tylko to pamietam z szeregu naszych pierwszych fotowych (bardzo dawnych) rozmow z f, gdy mowilismy sobie nawzajem o swoich marzeniach i planach, a Ty powiedzialas: 'tak tak, magda kiedys bedzie biegac po budapesztanskim metrze ganiac kwarki'?
to tutaj:


nie sadzilam, naprawde nie sadzilam. tymczasem jade. po zaledwie dwoch latach. jedyna roznica jest taka, ze nie kwarki, a kable, ale musze zamieszkac gdzies blisko metra!

6.1.08

ten kochany temat

to bedzie dlugi cytat. ale uznalam, ze to, ze pojawi sie tutaj, bedzie dobrym komentarzem w chronologii czasu do tego, co akurat sie dzieje. w koncu to tu wszystko zapisane jest najbardziej tresciwie.

Kiedyś pojechałem do Kilonii. Samolot do Hamburga, potem pociąg. Z dworca wziąłem taksówkę, miałem adres i w ogóle. Taryfiarz był czarny i uśmiechnięty. Wspólnie narzekaliśmy na niemiecką muzykę. "German musik is shit" - tak sobie rozmawialiśmy. Puszczał mi porządne kawałki z Senegalu. Impreza miała się odbyć w jakimś budynku stojącym na skraju parku. Ale drzwi były zamknięte, a na nich jakiś napis. Poszedłem do knajpy obok, zjadłem wiener sznycel i potem w tym parku podłożyłem sobie plecak pod głowę, i zasnąłem wśród zieleni. Zbudził mnie młody Niemiec. Na początku myślałem, że to policja, więc próbowałem wymknąć się rzeczywistości i nie reagowałem. Dopiero po długiej chwili dotarło do mnie, że ten chłopiec z uporem powtarza moje nazwisko. Okazało się, że cała impra przeniesiona jest o dziesiątki kilometrów dalej, a ten niemiecki anioł stróż ma mnie tam zawieźć. Pojechaliśmy. To był jakiś pałac w ogromnym parku. Jakiś barok w wielkim ogrodzie. Z tym swoim plecaczkiem wylądowałem w gigantycznym apartamencie. Wstawałem w frymuśnego łoża, szedłem w prawo i znajdowałem wielką łazienkę. Potem znowu wstałem, szedłem w lewo i znowu znajdowałem łazienkę. W jednej był prysznic, w drugiej wanna. Czułem dotknięcie absurdu, myśląc o tym moim plecaczku z dwiema koszulinami, trzema parami skarpetek, zapasem fajek z Polski i jimem beamem z lotniska. I dwudziestometrowym dystanie dzielącym moje dwie łazienki z pozłacanymi kranami. Ale potem, wieczorem, w tym barokowym parku spotkałem Jachyma Topola i poczucie absurdu nie było już tak dotkliwe.

.

strasznie zimno od kilku dni. a co u ciebie?