35
i posrod tego wszystkiego, mail tutaj mail tam, kiedys przeanalizujemy jakie to ma znaczenie, ile-to-jest-warte-mag, posrod ton ksiazek zalegajacych z moim pokoju [tona to dobre okreslenie jesli wiezie sie je nareczem przez miasto i gubi w drodze miedzy przystankami], miedzy zimna kawa ktora wlasnie wylalam na plan paryza z roku 1950, miedzy piwem, ktore wlasnie otwieram, na dwie godziny przed onezetowskim audytem bezpieczenstwa, ktory dzisiaj robimy, miedzy kubkiem z fusami po mate, do ponownego zaparzenia, terere, terererererere, miedzy czekolada a suszarka do wlosow i kremem na zmeczenie wygrzebuje kilka kartek trzymajacych sie juz tylko najblizszych kolezanek, ksiazka, jest tutaj i jak zwykle tylko ona, mam juz tysiac porzadkow jej czytania, najlepszy polega na natychmiastowym otworzeniu i czytaniu od miejsca wzroku w dol i prawa strone, wiec
tak tak, babs, kochanie, zgasimy swiatlo, spij dobrze, dobranoc, baranki, jeden za drugim, juz minelo, dziecinko, przeszlo, minelo. wszyscy sa zli dla biedej babs, wystapimy z klubu zeby ich ukarac, wszyscy tacy zli dla biednej babsiulki, etienne zly i perico zly i oliviera zly, olivieira najgorszy ze wszystkich, inkwizytor, jak madrze powiedziala...
albo troche jednak w lewo, and all the memories of the pubs and the clubs, and the drugs and the tubs we shared together will stay with me forever.. but all the highs and the lows and the to's and the fro's they left me dizzy oh wont you please forgive me, w lewo:
jak o tym pomysle, zaraz zaczynam plakac, horacio noc nie rozumie, uwaza ze jestem niedobra, ze zle robie, nie przywozac ciebie, a ja przeciez wiem, ze ze on dlugo by tu z toba nie wyrzymal. tutaj z nikim nie mozna dlugo wytrzymac, nawet nie wiem, czy wytrzymalibysmy ze soba, ty i ja, wszedzie trzeba przepychac sie sila, takie jest prawo, rocamadour, i tylko tak mozna zyc, ale to boli, rocamadour, jest brudne i gorzkie, i nie dla ciebie, bo ty ogladasz sobie na wsi owieczki niewazne
wiec jednak o krok w prawo
znakomicie sie urzadzi zarowno beze mnie, jak bez rocamadoura. niebieska mucha, jaka cudna, leci do slonca, ajajaj, skaleczyla sobie nos o szybe - i tragedia gfotowa.
gubie rytm, if i have to go, nie, trace watek, pewnie jutro znow do tego zatancze. ksiazka w coraz mniejszych fragmentach bedzie sie mieszac we wszystkie moje woluminy, ja bede sie ukladac na nowo, bede tracic czas i odnajdywac przekonania.
w prawo:
noc empus i lamii, diabelskich cienii, konca wielkiej gry. jakiez to meczace, ciagle byc soba! wrecz niedopuszczalne! napisane jest, ze nigdy juz ich nie zobacze. o tiu, que voila, du'as tu fait de ta jeunesse? [czyli: coz uczyniles, o powiedz, z twojej mlodosci?]
tak tak, babs, kochanie, zgasimy swiatlo, spij dobrze, dobranoc, baranki, jeden za drugim, juz minelo, dziecinko, przeszlo, minelo. wszyscy sa zli dla biedej babs, wystapimy z klubu zeby ich ukarac, wszyscy tacy zli dla biednej babsiulki, etienne zly i perico zly i oliviera zly, olivieira najgorszy ze wszystkich, inkwizytor, jak madrze powiedziala...
albo troche jednak w lewo, and all the memories of the pubs and the clubs, and the drugs and the tubs we shared together will stay with me forever.. but all the highs and the lows and the to's and the fro's they left me dizzy oh wont you please forgive me, w lewo:
jak o tym pomysle, zaraz zaczynam plakac, horacio noc nie rozumie, uwaza ze jestem niedobra, ze zle robie, nie przywozac ciebie, a ja przeciez wiem, ze ze on dlugo by tu z toba nie wyrzymal. tutaj z nikim nie mozna dlugo wytrzymac, nawet nie wiem, czy wytrzymalibysmy ze soba, ty i ja, wszedzie trzeba przepychac sie sila, takie jest prawo, rocamadour, i tylko tak mozna zyc, ale to boli, rocamadour, jest brudne i gorzkie, i nie dla ciebie, bo ty ogladasz sobie na wsi owieczki niewazne
wiec jednak o krok w prawo
znakomicie sie urzadzi zarowno beze mnie, jak bez rocamadoura. niebieska mucha, jaka cudna, leci do slonca, ajajaj, skaleczyla sobie nos o szybe - i tragedia gfotowa.
gubie rytm, if i have to go, nie, trace watek, pewnie jutro znow do tego zatancze. ksiazka w coraz mniejszych fragmentach bedzie sie mieszac we wszystkie moje woluminy, ja bede sie ukladac na nowo, bede tracic czas i odnajdywac przekonania.
w prawo:
noc empus i lamii, diabelskich cienii, konca wielkiej gry. jakiez to meczace, ciagle byc soba! wrecz niedopuszczalne! napisane jest, ze nigdy juz ich nie zobacze. o tiu, que voila, du'as tu fait de ta jeunesse? [czyli: coz uczyniles, o powiedz, z twojej mlodosci?]
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home