>

Powered by Blogger

26.9.07

z wizyty w malej literze

w ciagu kilku dni spotkalam: candrowicza, joanne jakastam z lac, marysie sobczyk z chlopakiem, macka od praktiki, ole kietle i filozofa z dziewczyna jak zwykle olsniewajaca. kazdego z nich w innym momencie i innym miejscu. postanowili sie na mnie rzucic.


Outer space is where you discover wonder, where you fight and never hurt earth. If you stop believing this, your mood turns ugly.

17.9.07

35

i posrod tego wszystkiego, mail tutaj mail tam, kiedys przeanalizujemy jakie to ma znaczenie, ile-to-jest-warte-mag, posrod ton ksiazek zalegajacych z moim pokoju [tona to dobre okreslenie jesli wiezie sie je nareczem przez miasto i gubi w drodze miedzy przystankami], miedzy zimna kawa ktora wlasnie wylalam na plan paryza z roku 1950, miedzy piwem, ktore wlasnie otwieram, na dwie godziny przed onezetowskim audytem bezpieczenstwa, ktory dzisiaj robimy, miedzy kubkiem z fusami po mate, do ponownego zaparzenia, terere, terererererere, miedzy czekolada a suszarka do wlosow i kremem na zmeczenie wygrzebuje kilka kartek trzymajacych sie juz tylko najblizszych kolezanek, ksiazka, jest tutaj i jak zwykle tylko ona, mam juz tysiac porzadkow jej czytania, najlepszy polega na natychmiastowym otworzeniu i czytaniu od miejsca wzroku w dol i prawa strone, wiec
tak tak, babs, kochanie, zgasimy swiatlo, spij dobrze, dobranoc, baranki, jeden za drugim, juz minelo, dziecinko, przeszlo, minelo. wszyscy sa zli dla biedej babs, wystapimy z klubu zeby ich ukarac, wszyscy tacy zli dla biednej babsiulki, etienne zly i perico zly i oliviera zly, olivieira najgorszy ze wszystkich, inkwizytor, jak madrze powiedziala...
albo troche jednak w lewo, and all the memories of the pubs and the clubs, and the drugs and the tubs we shared together will stay with me forever.. but all the highs and the lows and the to's and the fro's they left me dizzy oh wont you please forgive me, w lewo:
jak o tym pomysle, zaraz zaczynam plakac, horacio noc nie rozumie, uwaza ze jestem niedobra, ze zle robie, nie przywozac ciebie, a ja przeciez wiem, ze ze on dlugo by tu z toba nie wyrzymal. tutaj z nikim nie mozna dlugo wytrzymac, nawet nie wiem, czy wytrzymalibysmy ze soba, ty i ja, wszedzie trzeba przepychac sie sila, takie jest prawo, rocamadour, i tylko tak mozna zyc, ale to boli, rocamadour, jest brudne i gorzkie, i nie dla ciebie, bo ty ogladasz sobie na wsi owieczki niewazne
wiec jednak o krok w prawo
znakomicie sie urzadzi zarowno beze mnie, jak bez rocamadoura. niebieska mucha, jaka cudna, leci do slonca, ajajaj, skaleczyla sobie nos o szybe - i tragedia gfotowa.
gubie rytm, if i have to go, nie, trace watek, pewnie jutro znow do tego zatancze. ksiazka w coraz mniejszych fragmentach bedzie sie mieszac we wszystkie moje woluminy, ja bede sie ukladac na nowo, bede tracic czas i odnajdywac przekonania.

w prawo:
noc empus i lamii, diabelskich cienii, konca wielkiej gry. jakiez to meczace, ciagle byc soba! wrecz niedopuszczalne! napisane jest, ze nigdy juz ich nie zobacze. o tiu, que voila, du'as tu fait de ta jeunesse? [czyli: coz uczyniles, o powiedz, z twojej mlodosci?]

11.9.07

notka bedaca jedynie zapisem daty i godziny

so this is it

nie ma granic

katastrofy piekne jak u greka zorby, bledy doskonale ze slow hrabala.
jestesmy katastrofa albo absurdem, ciekawe, jak czesto to powtarzasz. moje ostatnie katastrofy zupelnie olsniewajace, calkowicie niemozliwe. i kiedy tak staram sie zrobic tutaj porzadek, co nigdy mi sie pewnie nie uda, nie mam zupelnie talentu do zyciu w porzadku zdarzen, czuje ze jestescie obok, mowicie kiedy was o to prosze, mowicie do mnie jasno i dosyc jednoglosnie, ha!
jestescie. za co bardzo wam dziekuje.

i teraz uswiadomilam sobie, ze to jest ten moment gdy pisze ci smsa, a nagle orientuje sie, ze nie ma potrzeby, ze wszystko moge ci powiedziec o tym jak sie dzieje i na ile rozkoszne te chwile, na ile jest to dobre, boteraz jestes obok i laczy sie to tak mocno z mtm, ale nie powiem ci tego, niech zostanie sms.

2.9.07

fanfare cziokarilja!




serce rwalo sie i latalo, tanczylam do upadlego i utraty tchu, cyganie mowili, ze pieknie tancze, a saksofonista slal mi ze sceny calusy, czuje, ze spelnia sie

pewien mily chlopiec ktorego poznalam wczoraj i ktory lubi fizyke kwantowa wypycha mnie do budapesztu za pieniadze

paulince tommy emmanuel gra johnny'ego casha na jednej z najcenniejszych gitar swiata

nikt nie wie, czy to swieci slonce, czy to swieci ksiezyc, czy moze po prostu wszystko jak zwykle uklada sie w najlepszy z mozliwych sposobow

rok, dwa i bede jak rona hartner
do tego czasu naucze sie tez robic dobre konfitury

Mago, chyba nie interesuje mnie nic oprocz chwili obecnej i dwoch, trzech chwil w przyszlosc