>

Powered by Blogger

23.10.06

me gustas tu

napisalas mi kiedys na piorniku. do dzis ten napis jest i poprawiam go co jakis czas, zeby caly czas byl wyraznym napisem od magi.

dzis chwycilam w biegu jakas plyte, ktora okazala sie byc dawno nie sluchana plyta blur i nagle okazalo sie, ze pan albarn spiewa do mnie: mahdo, sluchaj! mam ci do powiedzenia, ze Too many people down, Everything turning the wrong way around, But if we start dreaming now we'll never leave the clouds. And you've been, mahdo, so busy lately, that you haven't found the time To open up your mind And watch the world spinning gently out of time. Feel the sunshine on your face!

que horas son mi corazon? 19:00. a ja zmeczonam po dzisiejszym dniu, po naginaniu sie gibaniu. i raz tylko brat moj [to wciaz jest zabawne] powiedzial: oj sista ty jak cos zrobisz od razu zawiewa radoscia. i to mnie zadziwilo, bo kiedys to tak, to rozumiem. ale teraz?

ostatnio nie umiem czytac.
przeczytalam w wysokich obcasach artykul fisza o fiszu. tu artykul. i sliczne zdjecie mlodziutkiego fiszka na tle deathmetalowych plakatow z dlugimi wlosami i w bluzie sepultury. tu zdjecie. a gdyby tak ktos mu wtedy powiedzial, ze bedzie uznanym hiphopowcem?

a gdyby?

a gdyby wiele rzeczy.
dostalas wiadomosc o lustrze? =)

wszystko zostanie napisane i do Ciebie dotrze. mam nadzieje, ze wszystko.

22.10.06

progresso? if we do we both may disapear

po kolejnych kilku godzinach zdecydowalam sie juz- tej reki nie powinno tam byc. retrokaruzelle wprawiaja mnie w nudnosci. powiedz mi cos nowego, tutaj wciaz powtarzam: znam to. och, pewnie zem zarozumiala, ale to nic und keine eier.

projektu nie chce mi sie robic, juz 21.40, ja wciaz nie zaczelam a przeciez tyle poprzednich nocy zarwanych i jeszcze zem chora. nie mam sily patrzec na papier... ech. ale jednak. mtm, mahdo, jednak.

przeczytalam stare wpisy na antidocie i nie pasuja juz nic a nic. niby te same slowa, te same konteksty, te same emocje a splaszczone jakby fleszem. nie da sie w nie wierzyc, maja jakies 0.7mm grubosci. czyli progresso? znak zapytania - dziwny mam stan, ogolnie jestem wesola, ba, szczesliwa, ale jakos tymczasowo zla i smutna i jeszcze jest mi dziwnie, to jest pewnie tan kryzys, ktory musi przyjsc i miesza sie tutaj z oparami.

co ostatnio przeczytalas?

13.10.06



nasza dawna kolezanka Rona Hartner



i nowa kolezanka Asia Argento od krysztalowego zyrandola z transylvanii ktora bardzo chcialabym znow obejrzec z toba


i w ogole szalenstwo
to jedyny plan jaki mi pozostal

12.10.06

Przecieram oczy: niebo idzie po ziemi - napisal Octavio Paz




cisza i ciemnosc.


bardzo ciezko.


makulatura rozwija sie niczym w szafie mole, parasole, dzyn dzyn, me niewole


chodze calkiem sama i calkiem sama robie zdjecia calkiem samemu swiatu


nie dzieje sie nic i nie stanie sie nic az do konca.


Leżenie

A może jestem po prostu potworem,
potworem na wakacjach?
Na plaży leżę w ciemnych okularach,
w praniebo patrzę.
*
W praniebo patrzę, jego majowego
prablasku byłbym nie zniósł, gdyby nie wakacje.
Nie zniósłbym blasku, kryje się zazwyczaj
przed nagonką w ciemnicach.




<- koniec wiersza mi nie przypasowal, sa wiec tylko dwie zwrotki i wystarcza







zielone pastyleczki przyszly. maja gdzie mieszkac.


czuje sie teraz jak scarlett w miedzy slowami, dokladnie tak samo, wiesz ze to moj ulubiony film? przynajmniej byl nim bardzo dlugo. wciaz lubie jego nastroj i jego piosenki i jestem calkiem jak scarlett w miedzy slowami, placze siedzac na parapecie i rzucajac okiem w wielkie miasto, ktore przeciez i tak mniejsze od Twojego i mniejsze od Tokio.
placze dokladnie tak samo i obok mnie walają sie obiektywy choc nie meza lecz moje i tak samo dzwonie zduszona by uslyszec kilka slow konczacych sprawe 'to sluchaj, moze pogadamy kiedy indziej?' a scarlett tak samo wtedy plakala.
pojawiajaja sie we mnie te nietypowe przeciez kompromisy ten nietypowy pzreciez strach te nietypowe przeciez nieobojętnosci albo wlasnie obojetnosci na wszystko tylko nie na siebie a to zle. sa ludzie na ktorych mi zalezy i nawet zalezenie juz moze rozgrywac sie bez wzajemnosci bo drugiemu czlowiekowi nie jest potrzebny trzeci czlowiek a juz na pewno nie ja. i tak dalej.
zajmuje sie wiec chodzeniem w kolko po uczelni i jakimis takimi podczas gdy jedyne co wymyslilam a propos zakonczenia tego stanu to cytat z Topci : czy sprawiloby ci przyjemnosc pocalowac mnie w nos? ale przeciez mu teog nie powiem, zadnemu z nich.


buzi w nos, mago. teskniam.



ps. kupilam sobie skakanke, uzywam aktywnie, bardzo boli i to chyba najlepsze co mnie dotyka.

ps2. do tego slucham antony'ego. czyli sama wiesz jak jest.

ps3. jezyk tej wiadomosci urąga wszelkiego rodzaju j. polskiemu. przepraszam.

8.10.06

nie slycham tutaj muzyki, nie mam co wpisac w tytule

znow jestem jednak panna maga, co mnie cieszy niemozebnie, chociaz oczywiscie zadreczana jestem pytaniem: dlaczego tak? to troche jakby pytac autobus dlaczego jest autobusem. ano dlatego - odpowiedzialby pewnie - ze jestem zolty i duzy. ja mowie, ze dlatego, ze jestem czarna i mala:)

dylematy mnie tu scigaja wielkie, ciagle rozterki. a ludzie wcale nie sa tacy jak sie na poczatku wydaje. bywaja hermetyczni-nieszczesliwi.
rotring ma za to haslo reklamowe: write it, draw it, do it. trafnie.

5.10.06

drifting and floating

zamulam
chociaz powinnam raczej sie cieszyc, przygoda meska jak najbardziej, dzien w dzien a zwlaszcza w sobote w czersku. teraz ustawianie miejsca pobytu w statusie na gg nareszcie mialoby sens.

ale jestem tutaj agnieszka a nie magą. agnieszka agnieszka agnieszka. duszno mi.

3.10.06

walking through the suburbs

slucham duzo fisza, the clash, cocorosie i gotan project. fisz to tregua, the clash to katala, cocorosie to espera, a gotan project to - mago, och, mago!


oj mahda khetyneczka, zeby chociaz khetynka, ale nie - khetyneczka.
zbieraj maile.
foto, poruszone jak cholera.