>

Powered by Blogger

18.9.06


to nie byle co, bejbe, moimi zdjeciami lansuja sie na gronie i na last.fm, cieszyc sie czy zaplakac ze zgryzoty?

dzis na obiad tylko ryz z dwoma pomidorami, osobno ok, razem sa nieslone.
ot, takie tam, napisalam troche u siebie, ale to do Twojej wiadomosci bardzo:


determinacja jednak zostaje, od Agata [ta to jednak potrafi :)] dostalam biografie Julia, starego druha, ktory blizszy mi nawet niz zwykle, gdy czytam jego slowa w kontekscie jego zycia. Julio, ktory mawial 'ktoregos dnia wyjadę i tyle' lub wysnul wniosek, ze 'jest inny i ze nie ma dla niego miejsca w swiecie osob, uwazajacych sie za stateczne i w pelni uksztaltowane'. i co najwazniejsze: 'nie chce studiowac, chociaz nadal bede to robic; chce po prostu, naprawdę być.'

tra lala
julio stary druhu!


a na deser, specjalnie dla Ciebie a dla mnie po pomidorach i ryzu:

"Taki jest ów Cortazar: (...) snujący szalone plany, żeby na przykład jako pasażer na gapę zakraść się na statek handlowy i popłynąć do Meksyku (to magiczne zdanie: latem przyszłego roku)"
mysle, ze swiat jest chetny i sam pcha sie w ramiona, a przynajmniej zachęca.

w sumie to na dłuższą metę tego ryżu z pomidorami nie da się zjeść.
przyznaję się, dosypałam imbiru.







----
nie ma sensu pisac nic nowego, i tak wszystko przeczytasz hurtowo

1. ksiazka o cortazarze pochlania mnie, je mnie, zasysa mnie. mysle ze jestesmy jak on, bardziej lub mniej jednak zawsze, predzej czy pozniej bedzie...

czas wiec zdefiniowac stan, ktory przyszedl i zastapil dawne czasy:

"Patafizyka to nauka o urojonych rozwiązaniach, określana również jako studium praw rządzących wyjątkami, inaczej mówiąc, regułami gry, która nie ma reguł."

wazny cytat dluzszy, ktory zagoscil w nas i u nas juz jakis czas temu;

"Kiedy Francisco - dla wszystkich Paco - Porrua natknał się na Julia Cortazara w kawiarni Richmond albo może Paulista w Buenos Aires, ich spotkanie było tak banalne i bez znaczenia, jak to zwykle - i z definicji - bywają pierwsze spotkania (...). Wówczas, na początku 1962 roku, żaden z nich nie zdawał sobie sprawy ani nawet się nie domyślał, iż fakt przecięcia się ich dróg krył w sobie jedno przesłanie: że kazdy z nich znalazł się w odpowiedniej w odpowiednim miejscu.
Być może stało się tak dlatego, że już od kilku lat prowadzili korspondencję, która była niezwykle obfita; albo dlatego że rosnąca w postępie geometrycznym liczba łączących ich zbiegów okoliczności wydawała im się nie wyjątkowa, lecz całkiem logiczna (w tym sensie, że przypadki te również - lub może przede wszystkim - stanowią część rzeczywistości, a nauka zwana patafizyką ujęła je nawet w regułę wyjątków"); albo też dlatego że - jak wkrótce potem miał napisać do Paco Cortazar o kimś trzecim, o kim obaj mieli takie samo zdanie - "Che, to jest tak, że my dwaj jesteśmy bliźniakami, którzy o sobie nic nie wiedzą".


Ach, byla w nim [j.c] taka chęć człowieka, chęc na ludzi. wiezi tworzyl i mowil o nich, wiec powiem Ci i ja slowami julia juliana julka: "Che, to jest tak, że my dwaj jesteśmy bliźniakami, którzy nic o sobie nie wiedzą".

2. och jej jak mi sie nie podoba teraz Twoje wyjezdzanie, boje sie jakbym to ja wyjezdzala, Lodz bez Magi jest jakby nieLodzia, czyli innym miastem, do ktorego trzeba bedzie jednego dnia wyjechac... wyjade wiec do Niełodzi, budując ją od podstaw.

3. lansowalam sie dzis grzecznie w greenwayu na sniadanku i nagle slysze obok siebie 'would you like to join me?' a tu obok pan Murzyn je sobie sniadanie. wiec I joined him. i jedzac swoje kanapeczki z zoltym serkiem slyszalam caly czas 'you are so beautiful... you've got so beautiful eyes, so beautiful body...'.
na koniec kazal mi dac do siebie numer i powiedzial: "we have to meet this weekend in Łódź Kaliska, we have to spend all night together, it will be wonderful night!" bardzo jednoznacznie wiec ucieklam. a przystojny byl, szczerze mowiac, tak po murzynsku przystojny.
tra lala dzieje sie.


szłam sobie dzis tez piotrkowską szłam
az nagle obok mnie
Poniedzielski z Adamiak.
aż stanełam w miejscu i nie wiedzialam czy to bylo naprawde, albo czy ja naprawde szłam Piotrkowską, albo czy to ja, bo tego że to był Poniedzielski z Adamiak bylam pewna.


takie to rzeczy sie dzieją i chyba jedyny sposob zebym jakos dawala sobie w takich sytuacjach rade to mowienie sobie 'tu obok siedzi maga i smieje sie, tregua katala espera kronopio kronopio',